BOOK

-=-Dodaj-=-

-=-oglądaj-=-

Linki

»«Stronki»«
>a cup of joy czyli cos na dobry początek dnia ;]
>Moj kwestionariusz
>Wypracowania

»«Czytam»«
>d - a
>dzordz
>Lili
>KoreJ
>niebieskooczkaphilozophka
>phatelozophy
>Jolinka
>czekajac-na-lepsze-jutro
>Kropcio
>Malutka
>Serduho


Archiwum

2012
styczeń
2011
listopad
październik
lipiec
kwiecień
marzec
styczeń
2010
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
marzec
luty
2008
listopad
październik
2007
listopad
sierpień
marzec
styczeń
2006
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień


 






2012-01-09 11:51:16 >> apokaliptyczny 2012 przywitany

na wstępie muszę się pochwalić, bikoz zamknięcie roku obeszło się bez większych problemów :D 18:30 to bardzo DOBRY czas żeby opuścić miejsce praCCy :D W inwetarce jeden mały mistejk :D więc powodów do dumy jest jeszcze więcej ;) Szmpan był. Co z tego że piccolo ;) ale truskawkowy. No! 


   Po powrocie do domu były i drinki i leczo i szampan o 12:00 i fajerweki i w zasadzie tyle. Bez szaleństw, przyjemnie i do 3.30. Rano ciężka pobódka. Szczęście, że wolny dzień. 

   W całym świąteczno- sylwestrowym zamieszaniu gdzieś się pogubiłam, ale powoli wracam do odpowiedniego trypu praca-dom-praca hehehe co za dramat ;P ALE po ciężkich intesywnych miesiącach znaleźliśmy w końcu czas na przyjemność- basen. O tak! wyczekiwany moment, który dzięki pewnej osobie pojawił się z nikąd i takie spontany są najlepsze :) Co prawda kolano jeszcze nie ogarnia większego wysiłku, a o pływaniu już nie mówię, ale walić to! Boli i pewnie jeszcze długo będzie boleć. Kontrola 23.01, zobaczymy co mi dr. Widuchowski rzeknie. Zgięcie już pełne. Wyprost też. Przeprostu nie zauważyłam, szkoda, ale może tak właśnie ma być? hmmm dowiem się to powiem. 
Rehabilitacja w marcu. Termin bez zmian. Może jeszcze coś pomoże i bedzie lepiej i już będę mogła normalnie śmigać. Aktualnie przy szybszym chodzeniu chodze jak pokraka ;D ma to swój urok. Przynajmniej tak mi się wydaje ;)
w następny weekend zostanę pełnoprawną matką chrzestną :) prezent już czeka ;) Kurcze robią teraz takie zabawki, że człowiek ma ochotę sam się nimi pobawić :( Zostaje mi jedynie puszczać sobie co jakiś czas melodyjnę z tej biedrony....
   Wczoraj WOŚP, pierwszy raz zdążyłam/ zdążyliśmy na światełko do nieba :) Ale fajnie :) trochę huku i rozbłysków na niebie a jaka radocha :D Lepiej niż w sylwka.
O postanowieniach na Nowy Rok nie piszę, bo i tak już część złamałam, ale może w końcu się uda zrezygnować np z palenia, bo szkoda puszczać w powietrze tyle kasy, a przyjemność z tego też już coraz mniejsza. 
Czekam tylko na spełnienie dwóch marzeń :)

pzdr! :)

skomentuj (0)




2011-11-17 16:26:39 >> prawo serii...

jakby naszych wspólnych problemów było mało.
Prawo serii... Tak! no a co, przecież nie można się nudzić i mieć pustki w głowie. Najpierw remont, który trwa nadal i pewnie nigdy się nie skończy. Później piec do centralnego, jedno auto, teraz totalnie uziemione drugie, remont przedpokoju, a żeby było nam mało to zepsuł się monitor! Hah, na szczęście i nie szczęście mamy moje biedne styrane życiem benq. Oczywiście kasy na auto, monitor, kuchenkę gazową NIE MAMY i cudny reklanowany bank w mediach właśnie utwierdził nas w przekonaniu, że mieć NIE BĘDZIEMY! Na razie. Ale nikt nie powiedział jak długo trwać będzie to na razie.
Tak czy owak nie wiem czy posiadłam jeszcze wyższy level w oszczędzaniu naszych finansów. MałżonekWspół pewnie też nie. Na rodziców oczywiście jak zawsze liczyć NIE MOŻEMY.
Więc kibel.

rzekłam.

skomentuj (0)




2011-11-15 16:14:27 >> nie pierwsza i nie ostatnia...

ale taka jak dziś to pierwszy raz się nam zdarzyła. Kłótnia. Raczej wybuch dwóch wulkanów... Gdyby tylko chciał mnie wysłuchać, raz, do końca. Gdyby tylko zrozumiał jak bardzo ZA NIM tęsknię, jak cholernie mi go brak. Jak brak mi wspólnych chwil, momentów, rozów o głupotach. Jak strasznie czasem czuję się samotna, przygnębiona problemami wszystkimi w koło. Kasa, raty, kredyty, praca, a gdzie MY w tym wszystkim? Gdzie?
skomentuj (0)




2011-11-09 18:09:02 >> o tych małych i większych sprawach...

Jak jeszcze raz powiem, że chcę już teraz, za wszelką cenę być w ciąży to niech mnie ktoś walnie. Koniecznie czymś ciężkim i kanciastym.
Odwiedziny u "nowych" rodziców, bądź rodziców z już odchowanym bąblem to jedno, ale przeżywanie ciąży z prawie siostrą to zupełnie co innego. Im bliżej rozwiązania, a właściwie im więcej się dowiaduję o przebiegu, tym bardziej staję się stronić od tego stanu. Aktualnie sama sobie zaprzeczam, bo podświadomie wciąż do bycia matką doążę, ale pojawia się coraz więcej znaków zapytania. 
Już nie chodzi tylko o rosnący brzuch, cellulit, rozstępny, czy przybieranie na wadze. Nie chodzi też o kłopopy w czasie samej rzeczonej ciąży, czy stres przed każdym USG. 
Proglem pojawia się w aspektach: co, gdzie i za ile. Bo wiadomo, że prywatnie. Jakie łóżeczko i gdzie je postawić? Miejsce jest, ale patrząc na to logicznym okiem okazuje się, że zupełnie z dupy, bo tu drzwi, tu ściana, tu odgłosy z pokoju obok... Myślałam nawet o przeniesieniu mebli z jednek strony na drugą, ale tu znowu boczna zimna ściana, albo kaloryfer. No i co zrobić z akcesoriami? Gdzie ja do cholery jasnej wcisnę przewijak, wanienkę, leżaczek, a o wózku juz nie wspomnę... 
Jasnę zdaję sobie sprawę, że mogę iść za głosem przysłowia, a raczej ludowej mądrości: "dał Pan Bóg zajączka, da mu tez i łączka", ale...
Się roznegliżowałam emocjolanie ;P Więc teraz z innej beczki. Co może wyjść z pechowca połączonego z drugim pechowce? No jak to co? JA! Kurna... Dzisiaj wyciągnęlam z mojej blizny po operacji kolana kawałek szwa. Zastanawiałam się od tygodnia dlaczego ropa mi się zbiera w tym miejscu, a dzis z bardzo zdziwioną miną patrzyłam, jak to "coś" wystaje mi z nogi. W efekcie wyciągnęlam i mam na hmmm pamiątkę chyba. Taki suwenir, że tak powiem... 

skomentuj (0)




2011-10-24 22:16:28 >> opór jest daremny

We are the ANGINA! you will be assimilated, resistance is futile! 
Zaiste! jedyną obroną jest antybiotyk, kurna... nie dość, że operacja kolana to jeszcze jakaś angina psia mać :/ No ale już jest lepiej, bo drgawki przeszły i mogę nie tylko stopę wyciągnąć, ale cała wyjść spod kołdry :P

Pojednanie z ojcem nastąpiło po 3 dniach ciszy :P ehhh co za dramat w tym domu się czasem dzieje. Taka troszkę tragikomedia... 
Zgięcie kolana po 3 tygodniach- 75 stopni :D źle nie ma, ale chciałabym już normalnie iść... 
Za to wczoraj była pierwsza noc bez ortezy! :D Boże jak przyjemnie się śpi beż szywnego metalu na nodze :D W sumie wzięłam to troszkę na klatę bo powinnam spać w niej do 6 tygodnia, ale... WYGODA JEST NAJWAŻNIEJSZA! no i powiedziałam ortezie INAF! ;) Nic mnie ostatnio nie cieszy tak bardzo jak krotka możliwość położenia się na brzuchu :D Kiedy się dzieli jedno łóżko na dwoje, każdy dodatkowy "balast" jest bardzo nieprzyjemną sprawuszką.
Aaaa no i bylam w zajebistym ZUSie, bo poddali moje L4 wątpliwości, ale o tym innym razem

ave Ja!

skomentuj (0)